Organizator

Honorowy Patronat
Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii

Patronat

Partner strategiczny

Partner merytoryczny,
Audytor konkursu

Partner

Debata 4: Firmom potrzeba liderów
28.11.2017

MICHAŁ DUSZCZYK

REWOLUCJA PRZEMYSŁOWA SPRAWI, ŻE BĘDZIEMY WYKONYWAĆ ZAWODY, KTÓRYCH JESZCZE NIE ZNAMY. PRACODAWCY TEŻ MUSZĄ SIĘ MOCNO ZMIENIĆ. 

Na początku XIX wieku jedynymi uznawanymi powszechnie profesjami były te związane z kościołem, medycyną, prawem i wojskiem. Rewolucja
przemysłowa przyniosła jednak zapotrzebowanie na nowe zawody, takie jak architekt czy inżynier. Dziś jesteśmy świadkami kolejnej rewolucji w tym
zakresie. Na naszych oczach powstaje coraz więcej zawodów, które wymagają zupełnie nowych kompetencji. Sama wiedza w danej dziedzinie i
doświadczenie nie wystarczą. Potrzebne będą umiejętności bardziej uniwersalne. Kluczowe już teraz stają się inteligencja emocjonalna, umiejętność
nawiązywania relacji i pracy w zespole oraz kreatywność.

Zawody przyszłości

Nad tym, które kompetencje staną się wkrótce najistotniejsze, zastanawiali się uczestnicy zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą” debaty „Nowe biznesy
w dobie cyfryzacji. Zawody i specjalizacje przyszłości”. Nie mieli wątpliwości, że już teraz często ważniejsze niż kompetencje zawodowe są np. zdolności
interpersonalne, jak praca zespołowa czy umiejętność komunikacji. Rynek – dzięki nowym technologiom – rozwija się dziś tak dynamicznie, że ciężko
zaplanować karierę i zawód, który będzie się wykonywało w przyszłości. Osoby, które zaczynają właśnie studia, gdy je skończą, mogą pracować w specjalizacjach, które jeszcze nie istnieją. Jak wskazuje Katarzyna Rusek, dyrektor personalna w SAP Polska, amerykańskie Bureau of Labor Statistics wyodrębniło kilka technologicznych zawodów, których dotąd nie było, a teraz popyt na takich pracowników dynamicznie rośnie. – Wśród nich są m.in. administrator sieci i systemów,
web developer, architekt sieci, administrator baz danych, osoby odpowiedzialne za wsparcie systemów IT czy tzw. inżynierowie devops (osoby odpowiedzialne za łączenie pracy działów rozwoju i deweloperów programujących aplikacje oraz administratorów i działów utrzymania, w których te aplikacje działają – red.) –
wylicza Katarzyna Rusek. Szczególnie pożądani są dziś np. eksperci data scientist (analitycy danych). Gartner szacuje, że w 2020 r. będzie 26 mld urządzeń generujących dane. I to danych ważnych dla korporacji. Ktoś będzie musiał te często nieustrukturyzowane zasoby okiełznać. – Już teraz rynek jest w stanie wchłonąć 250 tys. takich ekspertów – mówi prof. Maria Orłowska, prorektor Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych (PJATK). To wyzwanie dla szkolnictwa wyższego, by odpowiedzieć na współczesne oczekiwania rynku pracy. – Data scientist to przykład zawodu, o którym trzy lata temu byśmy nie rozmawiali – podkreśla. PJATK otworzyła właśnie taki kierunek. – Staramy się nadążać. Gonimy to, czego nie znamy. O tym, że nam się to udaje, może świadczyć ogromne zapotrzebowanie na naszych absolwentów – wyjaśnia prof. Orłowska. Jednak nie wszystkie uczelnie radzą sobie tak dobrze z wyzwaniami przyszłości.
Rozwiązanie problemu, by ludzie kończący uniwersytety byli na rynku użyteczni, jeszcze nigdy nie było tak trudne. Ale uczestnicy debaty twierdzą, że bardziej cenione niż  konkretne umiejętności zawodowe są cechy pracownika, np. kreatywność. – Jej niestety wielu pracownikom w Polsce brakuje – twierdzi Mariusz
Borkowski, business unit manager w grupie Adamed. A bez kreatywności ciężko myśleć o innowacyjności, która w biznesie staje się kluczowa. Zwłaszcza w branży farmaceutycznej. – Potrzebujemy pracowników, którzy rozumieją, że nasz biznes to obecnie połączenie medycyny i IT. Dlatego poszukujemy ludzi, którzy są w
stanie myśleć w nietypowy sposób. Jeśli tylko mamy dobry pomysł, możemy mierzyć się z największymi firmami zagranicznymi – tłumaczy Mariusz Borkowski.
Wyzwaniem jest też praca zespołowa. – Mówimy zatem o umiejętnościach czysto ludzkich, jak życie w grupie – podkreśla Maya Krzyżanowska, dyrektor
Biura Zarządzania Kompetencjami i Rozwojem Pracowników w PKN Orlen. – Zawsze żyliśmy w grupie, bo człowiek jest zwierzęciem stadnym. Towarzyszyła temu również walka o zasoby. Kiedyś walczono o mamuta, a dziś walczymy o swoją pozycję rynkową – kontynuuje. – Między sobą walczą jednostki albo grupy. Wiele zależy od liderów. To oni motywują grupy do walki o zasoby na zewnątrz. Jeśli ich brakuje, członkowie grupy walczą między sobą. To zachowanie nie zmieniło się
na przestrzeni życia gatunku ludzkiego – zauważa Maya Krzyżanowska.

Błąd to nie porażka

Jacek Chmielewski, dyrektor departamentu kadr Banku Millennium, przekonuje, że dziś nie uczy się dobrego przywództwa. – Kształci się ludzi w zarządzaniu, ale nie uczy przywództwa, rozumianego jako wywieranie niemanipulacyjnego wpływu na otoczenie. A to właśnie przywództwo decyduje o przewadze konkurencyjnej i wynikach firm. Przedsiębiorstwa, które działają w danej branży, z reguły mają ten sam rynek, produkty i technologię. Historia pokazuje, że przetrwają firmy, które mają lepsze przywództwo – dodaje. Zmieniać muszą się nie tylko pracownicy, ale i pracodawcy, tworząc odpowiednie środowisko dla innowacji. A to opiera się na zjawiskach różnorodności oraz mądrej wymianie wiedzy. Magdalena Stawska, starsza menedżer w KPMG, wskazuje, że firmy powinny otworzyć się na eksperymentowanie i ponoszenie porażek. – Innowacyjność to widzenie tego, co widzą wszyscy, ale dostrzeganie tego, czego nie dostrzegają inni. Owa innowacyjność musi trafić jednak na podatny grunt. Jego przygotowanie wymaga otwarcia się na błędy, które powinny być traktowane nie jako porażka, ale jako zdobywanie doświadczenia. Jednak aby zbudować na tym przewagi konkurencyjne, potrzebne jest właśnie odpowiednie przywództwo i umiejętne zarządzanie wiedzą – zaznacza Magda Stawska. 

Dowiedz się więcej

Tomasz Misiak

dyrektor Departamentu Marketingu Bankowości Detalicznej Banku Millennium

OPINIA

Cyfryzacja i rozwiązania mobilne stanowią podstawę najbardziej wartościowych modeli biznesowych i najwyżej wycenianych firm. „Mobile First” jest dziś rzeczywistością, a nie przyszłością, dlatego wszyscy pracodawcy szukają specjalistów z zakresu IT, ale – co istotniejsze – praktycznie wszystkie stanowiska pracy wymagają od nas coraz bardziej zaawansowanej znajomości nowych ekosystemów. Pracując np. w marketingu, musimy mieć świadomość, jak zmienia się
sposób komunikowania z klientami, podążać za nimi, a to oznacza, że trzeba korzystać z nowych narzędzi. Granice między zawodami zacierają się – spec
od IT musi znać i rozumieć zachowania klientów. Z drugiej strony, pracownik marketingu, projektujący produkt czy usługę, w większym stopniu dziś koncentruje się na doświadczeniach klienta i funkcjonalnościach niż na cenie. Kluczową kompetencją przyszłości będzie umiejętność analizowania i wykorzystania danych, nazywanych ropą naftową XXI wieku. One są kluczem do zdobycia przewagi konkurencyjnej, szybkiego wzrostu biznesu i budowania nowych strategii. W tym
przypadku też wymagany jest miks kompetencji: od budowania baz danych i ich analizy, po znalezienie sposobu ich wykorzystania. Może to oznaczać konieczność nie tylko zmian w profilach zawodów, ale także nowy sposób pracy. Przyszłość należy jednak do sztucznej inteligencji. W bankowości już z powodzeniem  stosowane są chatboty, które prowadzą w sposób coraz bardziej naturalny konwersację z klientami, szybciej i lepiej rozwiązując ich problemy.